Praca przy zawiesiach w zakładzie ojca

Mój ojciec od zawsze należał do ludzi, którzy nie bali się ciężkiej pracy przez wiele lat z rzędu. Odkąd tylko pamiętam ojciec wstawał i wychodził z domu nim ktokolwiek inny zdołał się obudzić, i wracał gdy wszyscy już byli w domu, by zjeść obiad i pójść spać.

Zawiesia i ciężka praca

zawiesia Już od początku gdy zaczynał pracę w fabryce dał się poznać jako bardzo zaangażowany w pracę robotnik, by z czasem awansować na zastępce kierownika, i ostatecznie na kierownika całego działu. Jego zakład był producentem przeróżnych rzeczy, z których mojemu ojcu przypadł dział produkujący zawiesia pasowe. Nieraz ojciec po powrocie do domu opowiadał co też wywinęli robotnicy na jego zmianie, albo jak ciężko wszyscy pracowali by w tym miesiącu wyrobić normę. Jeden dzień pamiętam, jak by to było wczoraj – ojciec zabrał mnie do swojej fabryki by pokazać mi, jak produkowane są zawiesia sprowadzane od producenta, oraz jak wygląda ciężka praca. Byłem wtedy pod ogromnym wrażeniem. W fabryce pracowało w tym samym momencie chyba ze sto osób, każdy był zlany potem i nosił pasy zawiesia w jedną i drugą stronę. Ojciec widząc mój niemy zachwyt był bardzo dumny ze swojego zakładu – zrobił mi wycieczkę po wszystkich działach, ale tak naprawdę mnie interesowały wyłącznie zawiesia pasowe. W końcu to o tym tak wiele nasłuchałem się w domu, to wokół tego kręciło się niemal całe dorosłe życie mojego ojca. Choć sam osobiście nie chciałem nigdy pracować w fabryce, ta wycieczka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Gdy skończyłem szkołę i do rozpoczęcia studiów miałem trzy miesiące, ojciec zaproponował mi pracę w fabryce. Zgodziłem się bez wahania – z chęcią ruszyłem w świat dorosłości i zacząłem ciężko pracować.

Po trzech miesiącach żegnałem się z fabryką z prawdziwym żalem. Ojciec objął mnie i powiedział, że żałuje, że idę na studia, ponieważ gdybym tu został, to w perspektywie czasu mógłbym godnie go zastąpić.